czwartek, 3 grudnia 2015





Kiedyś było inaczej, łatwiej. Czuję i widzę zaskakującą różnicę czasu.
Jak ja się cieszę, że dorastałam poza tą pieprzoną erą internetu. Jasne, internet był ale nie miał go każdy w domu, ba niewielu moich rówieśników było w posiadaniu komputera.
Jakże cudownym widokiem była gra w piłkę nożną na stadionie sportowym. Fajnie było wraz z innymi koleżankami dopingować kolegów, którzy jak lwy walczyli o wygraną z drużyną przejezdych.
A jeszcze milej wspominam niezapomniane mecze w siatkówkę z dziewczynami z podstawówki, gimnazjum... ach, co to były za czasy. Spotykaliśmy się po lekcjach, śmialiśmy do rozpuchu, na żywo, nie klikając na laptopie, czy komórce.
To zaskakujące, jak ważny jest widok drugiej osoby, rozpoznawanie jej emocji, rozśmieszanie, pocieszenie. Niestety w wirtualu tego... nie ma. Teraz pewnie odezwą się głosy, że jak to, że czemu... to zastanów się jak to jest gdy rozmawiasz z kimś w cztery oczy, tylko tak na serio, telefony odłożone, wyciszone... co, dziwnie? To kiedyś właśnie było piękne, oczy rozmówcy skierowane na Ciebie, a nie na jakiś pieprzony ekranik.
Idźmy dalej, czas. Z pewnością teraz na nic nie masz czasu. Mógłbyś porozmawiać teraz z ukochana osobą, przyjacielem, zrobić coś pożytecznego w domu, albo popracować, ale nie, ty wolisz siedzieć teraz w necie. Kiedyś było więcej czasu na wszystko. Potrafiliśmy zrobić w ciągu dnia o wiele więcej, niż teraz. A pomyślałeś kiedyś o tym ile marnujesz czasu gapiąc się w komputer, telefon, oglądając głupawe filmiki, zdjęcia nieznanych Ci osób, czytając nic nie warte bzdury, zamiast rzeczy, które mogłyby coś dobrego wnieść w Twoje życie?
Gdy byłam nastolatką, to wydawało mi się, że to telewizja jest złodziejem czasu. Teraz jej praktycznie nie oglądam, wszystko czego potrzebuję jest w sieci. Sięgam po to, co ma mi do czegoś posłużyć, ale nieraz gapię się bezczynnie na coś, co wypala mi mózg i nic poza tym. Szanujmy czas, doba jest krótka, jeśli ja miałabym wybierać pomiędzy internetową, szaloną cywilizacją, a tym jak było kiedyś to wybieram to drugie. Wołałabym być zacofana, niż upośledzona towarzysko, rodzinnie i emocjonalnie. Dziwne, prawda? Blogerka, która podważa internetową władzę nad ludzkością... a jednak. Jestem w tym i trwam dalej, bo kocham pisać, rozwijać się, pokazywać innym wartościowe przemyślenia. Jednak nigdy nie dam się wprowadzić w stan, w którym funkcjonujące obecnie brutalnie media mną zawładną.
Chcę aby trwała w moim życiu granica, nie do przebicia, granica, która w każdej chwili otworzy mi oczy na wartości. Niestety w dzisiejszych czasach tak wiele tracimy. Co z tego, że jesteśmy informacyjne na wysokim poziomie? Co z tego, skoro nie mamy czasu by spotkać się z rodziną i przyjaciółmi?
Życie internetowe, zżera nasz czas, psuje relacje i ukazuje nas niejednokrotnie w zupełnie innym świetle, niż jest naprawdę.
Giną bezpowrotnie przyjaźnie, przychodzą dziwne wyrzuty o to, że ktoś jest lepszy, czy gorszy, bo ma mniej lub więcej gadżetów w domu. Przedstawiamy swoją rzeczywistość obcym ludziom, a gdzie ci, których kiedyś szanowaliśmy i celebrowaliśmy z nimi chwile spędzone w realu?
Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale bardzo się cieszę, że miałam i mam prawdziwych, nie tylko wirtualnych przyjaciół. Ludzi, z którymi znam się niemal od zawsze, jest ich garstka ale to oni zasługują na podziw, bo tak, jak ja nie poddali się uwięzieniu przed ekranikami.
Ach, gdyby ten czas mógł wrócić choćby na jeden dzień... może byśmy docenili człowieka, a nie jego sweet focię.
Celebrujcie chwile, te prawdziwe...












11 komentarze:

  1. maniaczka.blog3 grudnia 2015 20:42

    Najprawdziwsza prawda, kiedyś żyło się lepiej, łatwiej i bez tych wszystkich udziwnień. Mnieł było nienawiści (hejtu), więcej szczerości i ludzkich odruchów. Piękny post :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukces polega na tym, by wszystko umieć wyważyć. Kiedyś pyło pięknie, teraz też jest jeśli potrafi się panować nad życiem. Oprócz tego ważnym jest by otaczać się ludźmi, którzy myślą w tym temacie podobnie :). Dzięki :)

      Usuń
  2. Gdyby nie było internetu to nigdy bym nie przeczytała twoich tekstów więc niech sobie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :). Mnie też internet jest potrzebny, bo kocham pisać tutaj. Tylko, że jak we wszystkim liczy się umiar ;)

      Usuń
  3. Nigdy nie myślałam o tym, że właściwie kiedyś więcej czasu poświęcałam przyjaciołom. Internet strasznie ogłupia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogłupia, jeśli sami na to pozwalamy ;).

      Usuń
  4. P.S. Pięknie wyglądacie na tych zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam, że nie czytałam całego tekstu a tylko tytuł i pierwsze zdanie i tylko dlatego, że ktoś na fb to udostępnił. zgadzam się, że dzieciństwo było dużo ciekawsze, gdy nie ograniczało się do siedzenia przy komputerze, ale to trochę śmiesznie brzmi, gdy pisze o tym osoba, która pisze bloga i wrzuciłaś tu jeszcze tyle zdjęć z dzieckiem.. sądzę, że dla niego internet i komputer będą czymś naturalnym, bo będzie się wzorował na Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj cały tekst, to zrozumiesz... lub nie ;). Zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że to brzmi nieco "śmiesznie" ale zdaję sobie sprawę, że nie do końca jest to zrozumiałe dla innych. To, że pisze się bloga jakby automatycznie jest powiązane z tym, że autor żyje życiem internetu. Uwielbiam pisać, docierać tym do innych lecz to nie znaczy, że moje internetowe życie przeważa nad tym "fizycznym". Moim tekstem chcę podkreślić, że to drugie życie jest najważniejsze i nie warto tracić go nad wyimaginowanym światem. Tyle. Dziękuję Ci za zainteresowanie tekstem :).

      Usuń
  6. maniaczka.blog4 stycznia 2016 00:46

    "Giną bezpowrotnie przyjaźnie, przychodzą dziwne wyrzuty o to, że ktoś jest lepszy, czy gorszy, bo ma mniej lub więcej gadżetów w domu." Całą prawdę napisałaś... :(

    OdpowiedzUsuń