poniedziałek, 8 stycznia 2018


Jeszcze rok temu moja pielęgnacja twarzy ograniczała się do oczyszczania płynem micelarnym i pianką lub żelem do mycia twarzy, po czym tonizowałam ją i nakładałam odpowiedni krem. Wówczas wydawało mi się, że to w zupełności wystarczy.
Kiedy zaczęłam stosować różnego rodzaju sera do twarzy natychmiastowo dostrzegłam różnicę.

Czym właściwie jest serum do twarzy?
Serum to kosmetyk, który ma za zadanie silniej i dogłębniej działać na skórę niż krem. Ma ono dużo lżejszą, czasem wręcz płynną konsystencję. Obecnie na rynku jest dostępnych wiele rodzai serów, w zależności od potrzeb skóry. Stosowanie jest uzależnione tak na prawdę od indywidualnych potrzeb naszej skóry. Ja stosowałam kilka razy 2-3 tygodniową kurację, gdzie nakładałam serum każdego dnia. Następnie ograniczałam się do stosowania go 2 razy w tygodniu. Wszystko zależy od potrzeb skóry, pory roku i po prostu regularności stosowania, z którą różnie bywa.

Serum nakłada się...
No, właśnie, kiedy się nakłada serum? Spotkałam się z opiniami, że można nim zastąpić krem albo na przykład, że powinno się je nakładać jak najrzadziej, żeby nie przyzwyczajać skóry. Po konsultacji z kosmetologami i kosmetyczką dowiedziałam się, że należy je stosować według indywidualnych potrzeb skóry- o czym pisałam wyżej, a nasza skóra jest tak inteligentna, że jeśli substancje zawarte w kosmetyku są jej zbędne, to po prostu ich nie wchłonie.
Przez ostatnie 3 tygodnie zaczęłam stosowanie serum marki SM Collection Crysal, a konkretniej Amber Essential Facial Serum.
Jako, że przez ostatni rok używałam różnorakich serów, teraz mam porównanie i śmiało mogę określić czym charakteryzuje się serum od SM Collection Crysal. Jest to stworzone z naturalnych składników, bursztynowe esencjonalne serum do twarzy o konsystencji żelowej. Zawarty w kosmetyku ekstrakt z bursztynu to prawdziwy skarb dla skóry. Cera podczas stosowania jest niesamowicie odżywiona, znacznie wygładzona. Bursztyn pobudza skórę do odnowy komórkowej. Da się odczuć, że stymuluje on komórki skóry, jednocześnie pomagając im oddychać. Po zastosowaniu cera jest elastyczna, bardziej napięta. Zdecydowanie skóra jest rozjaśniona, jakby rozświetlona. Ten efekt jest dużo bardziej widoczni niżeli podczas gdy stosowałam inne serum, z witaminą C. Na obecną chwilę Amber Essential Facial Serum należy do grona jednego z dwóch moich faworytów. Zostało mi go jeszcze trochę i będę je teraz stosować raz w tygodniu dla utrzymania efektu.

Podczas codziennych zabiegów pielęgnacyjnych kosmetyki nakładamy w kolejności od najlżejszych, do najcięższych.
1. Oczyszczamy: pianką lub żelem do mycia twarzy albo ostatnio modnymi i skutecznymi olejkami do oczyszczania cery.
2. Resztki makijażu i pozostałe zabrudzenia wycieramy przy pomocy wacika nasączonego płynem micelarnym. Do oczu można też zastosować specjalny płyn na okolice oczu i ust.
3. Nakładamy tonik lub hydrolat. Do pewnego czasu używałam do tego celu wacika, teraz stosuję tonik w atomizerze. W ten sposób więcej substancji aktywnych pozostaje na skórze i łatwiej one wnikają do jej głębszych warstw.
4. Na jeszcze lekko wilgotną od toniku skórę nakładamy serum.
5. Kiedy kosmetyki się wchłoną, używamy krem do twarzy.
6. Na koniec nakładamy krem na okolice oczu.

Ostatnio stosuję też świetny masaż na okolice oczu. Tuż po nałożeniu kremu pod oczy i na powieki należy uciskać 6 punktów akupresurowych. Zaczynamy od nasady nosa na zewnątrz, wykonujemy 3 okrążenia. Masaż pobudza mikrokrążenie skóry i jest bardzo przyjemny.
Na schemacie poniżej pokazuję kierunek masażu oraz punkty do uciskania.

Jak to jest u Was z codzienną pielęgnacją cery? Może macie jakieś wskazówki, polecacie sprawdzone produkty?











0 komentarze:

Prześlij komentarz