sobota, 30 grudnia 2017



Spotkałam się już wielokrotnie z opiniami, że rozpoczęcie nowego roku, to nic takiego, co miałoby cokolwiek zmienić na lepsze. Takie myślenie jest błędne, bo założenie z góry, że pozytywne zmiany nie nastąpią, sprawia, że człowiekowi o wiele trudniej jest spełnić nawet te długofalowe marzenia.

Nie zawsze tak myślałam.
Kiedyś w to nie wierzyłam ale serio, okazuje się, że gdy coś sobie zapiszemy na kartce, to jest nam o wiele łatwiej tego dokonać. Obowiązuje to też w przypadku najdrobniejszych czynności, których planowanie ułatwia nam ich realizację.
Od zawsze lubię wszelkiego rodzaju notatniki, kalendarze, a dawno temu prowadziłam nawet pamiętnik. Zatem nie wyobrażam sobie jak miałabym funkcjonować bez sprecyzowanego planu. Długie i szczegółowe notatki robię w obszernym notesie, w którym mogę sobie nie tylko notować, ale i bazgrać, nakreślać coś na kształt mapy własnych myśli.
Natomiast na codzień mam zawsze przy sobie kalendarz podręczny, gdzie mogę zapisywać nieco mniej obrzerne informacje.

Nowy Rok, nowy kalendarz.
Na nowy, 2018 rok wybrałam cudowny kalendarz Katarzyny Olubińskiej. To śliczne cudeńko ma okładkę w kolorze pudrowego różu i niewątpliwie nawiązuje on wizualnie do książki "Bóg w Wielkim Mieście", wydanej przez WAM.
Kalendarz w komplecie z książką i kubkiem można kupić TU. Posiada on gumkę do łatwego zamykania, co sprawia, że nie otworzy się w torebce. Dodatkowo ma w środku różową tasiemkę, która pełni rolę zakładki. Po otwarciu widzimy cudowny motyw roślinny, który niewątpliwie przyciąga wzrok. Dalej jest miejsce na napisanie danych, a także dwie karty z kalendarze m na 2017 i 2019 rok. Następnie naszym oczom ukazuje się wzruszający wstęp, który zmusza, by na chwilę się zatrzymać. Kalendarz jest podzielony na rozdziały, które stanowią poszczególne miesiące roku. Przy każdym z nich znajduje się wymowna sentencja oraz karta z motywem roślinnym. Każdy tydzień znajduje się na osobnej kartce, a obok niej jest pusta kartka do tworzenia notatek, na której szczycie jest także krótka sentencja.
Gdy zmienia się pora roku, w kalendarzu pojawia się piękne zdjęcie autorki, ciekawa historia, a także cała kartka poświęcona na notowanie o tytule, np. "Moja wiosna". Na końcu kalendarza jest sporo kartek na notatki.
Różowy kalendarz K. Olubińskiej prezentuje się po prostu przepięknie! Długo szukałam idealnego kalendarza, który zachwyci mnie swoją formą i sprawi, że każdego dnia będzie mi miło z niego korzystać. Mam nadzieję, że wybrałam najlepiej, bo jestem nim zachwycona.

Bóg w wielkim mieście. 
Tak, jak wspomniałam wcześniej kalendarz jest bardzo podobny graficznie do książki Katarzyny Olubińskiej "Bóg w wielkim mieście". Książka ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Jest pisana językiem bardzo przystępnym, tak, by każdy zrozumiał przekaz autorki. Jak wiele osób, ona także wybrała się do dużego miasta po to, by spełniać swoje marzenia. Wstępnie dzięki pracowitości i zaangażowaniu wszystko szło, jak po maśle, jednak ewidentnie czegoś jej brakowało. Dopiero gdy odkryła wielką miłość Boga, a także to, że on może być w jej życiu stałym, niewidzialnym bytem poczuła się niezwykle szczęśliwa.
Kilkakrotnie na blogu wspominałam o Bogu i o tym, jaki wymiar stanowi dla mnie wiara. Nie jestem z tych osób, które w tym temacie jakoś bardzo się uzewnętrzniają, bo czuję, że moja relacja z Bogiem, to kompletnie moja sprawa, coś, czego nikt mi nie odbierze i mogę o tym rozmawiać ze światem ale w sposób powierzchowny. Jestem wychowana w wierze katolickiej i wielokrotnie odczułam obecność Boga w moim życiu, zwłaszcza w trudnych chwilach. Ja po prostu wiem, że On istnieje i mogę na niego liczyć, a on na mnie także. TU i TUTAJ też, wspomniałam nieco o miłości do Boga i o tym, kto we mnie ją zaszczepił.
Natomiast wracając do tematu książki, jest ona wspaniałą historią o tym, jak pozornie uśmiechnięty i cieszący się życiem człowiek, może być faktycznie, wewnętrznie martwy.
Tak właśnie ujęła to autorka, która przebyła swoją długą drogę, począwszy od co niedzielnej mszy świętej, gdzie czuła się, jakby po prostu musiała ją zaliczyć, by kiedyś nie pójść do piekła, aż do momentu gdy poczuła fizycznie obecność Boga.
Czasem tak jest, że zbieg wydarzeń diametralnnie zmienia spojrzenie człowieka na jakieś zjawisko. Będąc w przytulnym SPA, Katarzyna odebrała telefon od koleżanki i pomknęła instynktownie do kościoła, w którym nastąpił początek jej przemiany. Kolejna praca nad sobą dała jej o stokroć więcej empatii dla innych ludzi i pozwoliła cieszyć się zwykłymi rzeczami.

Kto tam jeszcze mówi o przyjaźni?
W książce spotykamy ciekawe, znane osoby, które z radością mówią o istnieniu Boga w ich życiu. I tak Iza Miko, która na codzień mieszka w Los Angeles, wyznaje, że pyta Boga o bardzo błahe rzeczy, po to by towarzyszył jej w każdej chwili jej życia. I tu przeczytałam coś bardzo ciekawego, mianowicie aktorka podkreśla, że bardzo wierzacą osobą w jej rodzinie jest babcia i to jej zawdzięcza wychowanie w duchu religii. Z kolei Katarzyna Olubiństa dedykuje recenzowaną tu książkę właśnie swoim dziadkom. Ja osobiście także w swoim życiu wiele dowieziałam się o Bogu, nauczyłam się modlić i odczuwać potrzebę pójścia do koscioła właśnie dzięki moim dziadkom.
Okazuje się, że babcie, dziadkowie, w wielu przypadkach są dla dziecka obrazem wiary, miłości i nadziei, że Bóg nad nami czuwa i zawsze dla nas jest.
Inną, ciekawą rozmową autorki była ta z prezenterką telewizyjną Agnieszką Cegielską. Rozmówczyni przyniosła w prezencie bukiet konwalii, podkreślając, że kwiaty są darem od Boga. Rozmowa zaczęła się od historii, gdy prezenterka kupiła od starszej kobiety, stojącej na deszczu wszystkie konwalie, by mogła ona spokojnie wrócić do domu. Dalej rozmowa dotyczyła największego bogactwa starszych ludzi, czyli ich mądrości życiowej. Żadne dobra materialne nie są w stanie dorównać doświadczeniom zdobytym przez człowieka w jego życiu.
Nie ma doskonałego leku na wszystko, a leczenie się na szybko z grypy tabletkami, nie do końca jest dobre. W tej rozmowie poznajemy znaczenie sygnałów organizmu, który niejednokrotnie zapada na przeziębienia z przemęczenia, czy też stresu. Nie powinno się bagatelizować tego typu objawów, także jeśli chodzi o niedostatki w zdrowiu duchowym. Szanowanie siebie, własnego zdrowia daje nam też wzorzec tego, jak powinniśmy traktować innych ludzi.
Wspaniała książka i idealny kalendarz, 
czego chcieć więcej?
Polecam Wam tą świetną lekturę Olubińskiej, z pewnością sama kiedyś do niej wrócę, bo czytając ją czułam niesamowitą siłę i pozytywną energię autorki. Tak właśnie warto zacząć nadchodzący rok, z pozytywną wizją, dobrym planem i czystym sercem. Nie ważne, że życie rzuca nam kłody pod nogi, a inni ludzie zawodzą. Trzeba wierzyć, że po burzy przychodzi słońce i tak zacząć nową kartę, jaką jest 2018 rok.




















0 komentarze:

Prześlij komentarz