czwartek, 5 października 2017



Zdecydowanie, to był najpiękniejszy czas tego roku. Często powarzymy z mężem, że nie ważne gdzie jesteśmy, ważne, ze razem, we troje. Niewątpliwie natomiast czas spędzany wspólnie w pięknych miejscach, poza domem jest znacznie ciekawszy i niesie za sobą wiele wrażeń. 
Odkąd Filipek skończył roczek, każde wakacje spędzaliśmy nad morzem więc w tym roku zdecydowanie nadszedł czas na odmianę. Postanowiliśmy wyjechać w góry, a żeby uniknąć utrudnień, bo wiadomo wycieczka z dzieckiem wygląda nieco inaczej niż  we dwoje, wybraliśmy Góry Świętokrzyskie, położone od nas najbliżej, stosunkowo niskie i takie, które znamy, bo byliśmy tu jakieś 8 lat temu. O naszym wyjeździe w Góry Świętokrzyskie, o tym, co tam zwiedziliśmy i czy w ogóle warto się tam wybrać z dzieckiem napiszę niebawem. 

Gdzie się wybraliśmy?
Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o miejscu wyjątkowym, wartym odwiedzenia i takim, w którym zdecydowanie można wypocząć. Może zacznę od początku, jak to było z wyborem miejsca, w którym zatrzymamy się na tych kilka dni. Przede wszystkim szukaliśmy z Tomkiem w sieci miejsca, które będzie ekskluzywne, wygodne i takie, w którym będziemy się dobrze czuć. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że chcieliśmy zapewnić sobie atrakcje i wygodę na wypadek dwóch okoliczności, po pierwsze kiepskiej pogody, a po drugie w razie gdyby nasz Czterolatek miał swoje humory i np. nie chciałby zwiedzać okolicy. Szukaliśmy przez kilka dni wertując internet, na końcu się posprzeczaliśmy, bo ja sama nie wiedziałam czego chcę, a Tomek stawał na głowie żeby wszystko pasowało zarówno mi, jak i jemu... i w końcu sam zarezerwował czterogwiazdkowy "Pensjonat Łysica", który zdecydowanie nam się najbardziej spodobał (Dziękuję Mężu). I tak jak to u nas zazwyczaj bywa błyskawicznie się spakowaliśmy, by na drugi dzień znaleźć się w Świętej Katarzynie, u podnóża Łysicy.

Pensjonat Łysica Wellness & SPA. 
Pensjonat od samego początku zaskoczył mnie pozytywnie. W rozmowie telefonicznej z przemiłą Panią recepcjonistką wyczułam, że to miejsce emanuje miłą atmosferą. Nie myliłam się! Wchodząc do środka powitała nas Pani z uśmiechem i poinformowała o najważniejszych rzeczach. Nie zapomnę przyjemnego, waniliowego zapachu, który czuć było w pokoju i na korytarzu. Sam apartament posiadał wielkie, podwójne łoże, sofę, toaletkę, szafę, telewizor, stolik nocny. Było w nim bardzo czysto, minimalistycznie, zdecydowanie w moim stylu. Łazienka wyposażona w dużą kabinę prysznicową, która pozwoliła Filipkowi bawić się przed snem, zdecydowanie go relaksowała i w miarę szybko zasypiał. Nasz apartament posiadał dwa balkony, a widok z nich był po prostu nieziemski, co widać na zdjęciu. 

Niezapomniane śniadanka.
Moi chłopcy mieli problemy ze wstawaniem rano, dlatego z dobroci serca nosiłam im śniadanko do pokoju. Wybór był ogromny, bo w cenie pobytu było codziennie śniadanie w postaci szwedzkiego stołu, a na nim same cudowności. Obsługa pensjonatu proponowała nam także ciepłe dania, oczywiście Filipek codziennie życzył sobie parówki i bułeczkę. Stół był zawsze zastawiony po brzegi i wszystko wyglądało bardzo zachęcająco. Pyszne te śniadanka, a dla nas bardzo ważnym było pożywnie zacząć dzień, by mieć dużo energii na zwiedzanie.

Wellness & SPA.
Wreszcie to, co najbardziej mi się podobało w Pensjonacie Łysica. Oczywiście strefa Wellness & SPA, bez której nie byłoby mowy o mega relaksie. Codziennie korzystaliśmy z chłopakami z basenu, w którym Filip czuł się tak odważny, że chciał sam pływać (jeszcze nie potrafi). Ja natomiast po przepłynięciu kilka razy basenu czułam ogromny przypływ endorfin. W tej strefie były dwie sauny, solna i fińska. Po raz pierwszy w życiu byłam w saunie solnej, która bardzo mi się spodobała. Ściany wykonane z brył solnych nadawały niesamowitego klimatu, którego teraz mi brakuje. Codziennie chodziliśmy też do wspaniałej groty solnej, wyposażonej także w duże fotele do masażu. Filipek świetnie się tam bawił w "piaskownicy" z soli, podczas gdy ja i Tomek odpoczywaliśmy słuchając muzyki relaksacyjnej, czując zapach soli i rozkoszując się błogim spokojem. 
Pensjonat w strefie Wellness & SPA oferuje także liczne zabiegi. Powiem Wam co nieco o masażu, który jak dla mnie był najlepszą formą relaksu. 

"Wulkaniczne tchnienie". Masaż gorącymi kamieniami.
Zastanawiałam się który z oferowanych masaży będzie dla mnie najbardziej odpowiedni. W końcu wybrałam coś, co od dawna mi się podobało, czyli masaż gorącymi kamieniami. Wykonywała go przesympatyczna fizjoterapeutka, z którą przegadałam całe 70 minut. Masaż był przeprowadzony specjalnymi, wyselekcjonowanymi, bazaltowymi kamieniami. Mają one specyficzną właściwość, bo za sprawą dużej zawartości żelaza oraz dużej pojemności cieplnej, przekazują one ciepło bardzo głęboko do tkanek skóry. Masaż był super relaksujący, pobudził krążenie, a także metabolizm tkanek. Zauważalnym jest to, że odżywił i ujędrnił skórę, a podobno stosowany częściej pomaga w zwalczaniu cellulitu. Czułam niesamowicie przyjemny zapach oliwki, a miła relaksacyjna muzyka do tej pory mi się przypomina. Zdecydowanie polecam ten masaż.

Na zewnątrz też jest pięknie.
Pensjonat jest otoczony roślinnością, widać, że dba o te wszystkie kwiatki ktoś, kto się tym pasjonuje. W ciepłe dni można jeść posiłki na zewnątrz, a siadając przy stoliku podziwia się górskie widoki. Natomiast w drugiej części budynku, jest wyjście na zewnątrz ze strefy Wellness & SPA. Tam jest basen pod gołym niebem, hamak i leżaki, a dzieci mają piaskownicę z ogromem zabawek. 

Rozpisałam się trochę, wiem... jest o czym mówić po prostu. To miejsce napawa radością i niesamowicie się tam relaksowaliśmy po całodniowych wycieczkach ze zwiedzaniem. Myślę, że jeszcze kiedyś tam wrócimy, Filip pyta czasami kiedy pojedziemy w góry do SPA tak więc chyba nie mamy wyjścia ;).
Teraz zobaczcie sami, jak tam było...






























































5 komentarze:

  1. Fantastyczne miejsce a w świętokrzyskim jeszcze nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. urocze miejsce wybraliście na wypoczynek i w otoczeniu pięknej przyrody. Świętokrzyskie to kawał ładnego miejsca, co nie dziwne, bo rzut beretem od mojego podkarpacia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okolice przepiękne, a i widać, że hotel z duszą :) Zdjęcia cudowne, zapisuję adres, w razie wycieczki w tamte okolice na pewno tam zajrzymy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne miejsce - a tego masażu kamieniami zazdroszczę najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń