wtorek, 10 stycznia 2017




Kiedyś to było normalne. Jako osoba bardzo wrażliwa, taka, która przemyśla wiele spraw czasem zbyt bardzo dogłębnie, często niegdyś przed snem nie mogłam się od nich oderwać. Miałam wrażenie, że ten męczący okres gdy irracjonalnie wręcz wertowałam przebieg słów i zachowań zarówno własnych jak i moich rozmówców mam już za sobą. Myliłam się.
Błędem jest odpychanie od siebie myśli, które zmuszają człowieka do wyciągnięcia wniosków. Tak na pewno jest prościej ale tylko pozornie.

Tylko tak Ci się wydaje...
Zwykłe rzucenie swojej podświadomości zdania "Olać to!" na dłuższą metę nie pomoże. Prędzej, czy później dopadnie człowieka ta silna potrzeba poukładania faktów... i to bardzo dobrze. Tak właśnie wspominam jedną z ostatnich nocy, kiedy w mojej głowie kłębiły się myśli i zmuszały mnie do tego bym każdą z nich przewertowała i poukładała. 

Z myślami, jak z laptopem.
Nie znoszę porządkowania swojego laptopa, niesamowicie wnerwia mnie tracenie czasu na bzdety, kopiowanie folderów, przenoszenie plików i usuwanie niepotrzebnych rzeczy. Efekt mozolnego porządkowania laptopa jednak procentuje, bo gdy zasiadam do pracy jestem spokojniejsza, wiem gdzie co mam i zwyczajnie jest mi prościej pracować.
Podobnie jest w myślami, nie oszukasz siebie, musisz co jakiś czas je poukładać. Bardzo trudny to zabieg ale jeśli poddasz się mu i racjonalnie, bez zbędnych, negatywnych emocji "posprzątasz" w swojej głowie, to poczujesz ulgę. Najgorsze jest tłumie uczuć, odkładanie przemyśleń na potem, bo zawsze to się niestety wydłuża. Tak właśnie było u mnie, sądziłam, że jeśli odsunę od siebie fakty, które mnie irytują, rozczulają czy też denerwują albo wzbudzają jeszcze inne emocje, to po prostu wszystko minie i "polecę do przodu". Nie, to tak nie działa!
W końcu dopadło mnie to coś. Skumulowane, tłumione emocje, w połączeniu z umiejętnym dobiciem przez postać innego człowieka sprawiły, że nie mogłam spać.
Czasami bywa, że człowiek długo się wierci przed snem ale w końcu zasypia, a tym razem przez po kolei wskakujące do mojej głowy myśli nie spałam... całą noc. Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe, dziwne, a jednak prawdziwe.
Moją głowę przepełniały naprzemiennie złość, wzruszenie,... nie obyło się bez łez.
Nazbierało się, oj nazbierało! Tylko po co? Przecież można uniknąć takich dziwnych momentów poprzez na bieżące włączanie do podświadomości spraw, które nastają oraz wdrożenie ich w życie. Akceptacja rzeczywistości nie jest wykluczeniem dla realizacji celów. Wprost przeciwnie, tylko dzięki niej możliwe są zmiany.

Szczęśliwy, bezsenny człowiek.
Nie muszę chyba tu zaznaczać, że mam szczęśliwe życie, wspaniałego Syna, Męża, Siostry, Rodziców, Babcie, Przyjaciół... :) Wobec tego pewnie zastanawiasz się o co mi teraz chodzi i z jak wielkimi problemami mierzyłam się w tej bezsenności. Powiem tylko tyle, że to problemy i bolączki podobne pewnie do Twoich, bo każdy z nas je ma.
Drobnostki, dziwaczne niedociągnięcia wpływają na jakość Twojego życia. Nie pozwól, by nieuporządkowane myśli tratowały Twoje życie. Chcesz płakać? Płacz! Chcesz krzyczeć? Krzycz! Grunt to by na końcu tego "zabiegu", któremu poddajesz swoją głowę odczuć szczęście, spokój, ukojenie. Ja tak właśnie zaczęłam kolejny dzień i emanuję energią i siłą ducha, jakiej chyba nie znałam.
Jest wspaniale i chce mi się żyć!

2 komentarze:

  1. Też mi się zdarzają takie bezsenne, zarwane noce. Ale najważniejsze, żeby zawsze dochodzić w ich efekcie do takich pozytywnych, konstruktywnych wniosków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też czasami mam noc pełną przemyśleń... Chyba większość ludzi myślących tak ma. ;-) Człowiek myśli, duma, analizuje, ale to chyba dobrze. :-)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń