środa, 3 sierpnia 2016



"Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne. Tylko dziś jest Twoje..." 
Jan Paweł II.


Kiedy pojawiasz się na świecie ktoś musi Cię okryć, przytulić i nakarmić. Otoczony opieką mamy, taty, bądź kogoś innego o dobrym sercu dorastasz i uczysz się poszczególnych czynności, dających Ci możliwość samodzielnego poruszania się, jedzenia, zabawy i pracy.
Idziesz do szkoły i to od Twoich nauczycieli zależy jaką jakość wiedzy zdobędziesz i jakie wartości moralne przyjmiesz. W kontaktach z rówieśnikami duże znaczenie ma na pewno to, z jakich środowisk domowych oni pochodzą. Łapiesz ich zachowania, poglądy i chłoniesz jak gąbkę. Idziesz do pracy, tam maksymalnie dostosowujesz się do grupy. Nie ważne jaki jest rodzaj wykonywanej pracy, liczy się to, że panują tu określone zasady, ktoś czuje się ważniejszy i mądrzejszy, a samemu ciężko się przebić, a jeśli już ukażesz swój nowatorski pomysł, to koniecznie musi się on udać, bo jeśli nie, to na bank stajesz się skreślonym, tym, którego zdanie się wysłuchuje i nic się z nim nie robi.
Co z tego, że potrafisz sam myśleć i miewasz odmienne zdanie? Nie ma znaczenia to, iż gdzieś w środku Twoja podświadomość podpowiada Ci nieco inaczej, niż otaczający Cię świat. Liczy się siła przebicia i respektowanie zastanej rzeczywistości taką, jaka jest. Wszelkiego rodzaju złote pomysły, wizje, że jeśli coś zrobisz nieco inaczej da Ci to sto procent dowartościowania, często kończą się fiaskiem. Boisz się tego więc wolisz siedzieć cicho i się nie rozwijasz.

Co łączy poszczególne etapy, które pokonujesz przez kolejne lata życia? Ludzie.
To nie od tego, co założone z góry, że jest słuszne zależy twój los. Tak na prawdę to ludzie, a konkretniej ich "widzi mi się", kreują Twoją rzeczywistość, najczęściej tak, że nie do końca ona Ci się podoba.
Będąc dzieckiem, nastolatką zawsze miałam poczucie, że mój tok myślenia na zaistniały w danej chwili temat jest najlepszy. Jednak jednocześnie tkwiłam często w przekonaniu, że powinnam się słuchać i poddać tym starszym, mądrzejszym, którzy wiedzą lepiej, są ukierunkowani, a na mnie przyjdzie czas. Czy przyszedł? Niestety już dawno ale ja tego nie dostrzegałam. Grzeczność, posłuszeństwo najpierw rodzicom, później nauczycielom, potem życiu, które niesie coś, co ja mam zaakceptować. A co jeśli nie?
Szczerze? Nic. Na prawdę uwierz mi, że nic złego się nie stanie. Natomiast może wydarzyć się sporo dobrego, ponieważ odnajdziesz siebie, swoją drogę i nawet jeśli się sparzysz, to będziesz wiedzieć, co zrobiłeś źle. Szansa na poprawienie czegoś, ulepszenie i dokonanie tego, co sobie wymyśliłeś da Ci siłę! Ja nie nawołuję teraz do buntu młodych ludzi, którzy jeszcze wielu rzeczy nie odkryli, to nie w tym sedno. Po prostu nakłaniam podobnie myślących do mnie, by zaczęli myśleć o sobie i o tym, że ich niezrealizowane z góry uznane przez wewnętrzne "ja", jako słuszne myśli bywają tłumione przez cholerne poczucie, że czegoś im nie wolno.
A teraz zapytasz dlaczego wolno, a właściwie, czemu wręcz wskazane jest wprowadzanie w życie własnych cicho mówionych przez podświadomość pomysłów? Odpowiedź jest prosta... bo życie masz... jedno. Jeśli nie zrobisz tego teraz, to nie zrobisz tego nigdy.
To, co warto próbować?

Sandały- Rider



Dziękuję Wam za tak liczny udział w "Konkursie wakacyjnym". Już niebawem kolejny konkurs, zatem koniecznie śledźcie fanpage Ladymami.
    Nagroda, wybrany Zegarek wędruje do:
           Kasi Wojciechowskiej
Gratuluję i zapraszam do kontaktu na priv.























3 komentarze: