poniedziałek, 6 czerwca 2016


Wiecznie jestem zajęta... poczucie, że czegoś znów nie zrobiłam mnie frustruje, a wręcz przeraża. Bywa, że chodzę po domu i sprawdzam, czy aby na pewno nie ma kolejnych zaległości, bo wiem, że wieczorem będę "musiała" usiąść do laptopa by popracować, a moje myśli znów mogą być niespokojne. 
I tak to się właśnie kręci w głowach większości matek. Cały dzień jest wypełniony szeregiem obowiązków. Są one niemal niezliczone, bo przecież nie ukrywajmy, że choć wydaje nam się, że już wszystko ogarnięte, to jeszcze dolna szafka w kuchni czeka na przegląd albo kabina prysznicowa woła, by ją przetrzeć. Nabuzowana frustracją siadasz tak sobie z dzieckiem na podłodze i...  niestety żyjesz tą złością i żalem do samej siebie, że nie dałaś rady wszystkiego ogarnąć. Dziecko jest jak baaardzo wymagający szef, tu nie ma taryf ulowych. Jeśli "prosi" cię po raz piąty żebyś ułożyła z nim klocki to zaciskasz zęby, olewasz robotę i budujesz z Maluchem kolejną, kolorową willę. Tylko kiedy się to polepszy? Kiedy zdobędziesz więcej czasu na te swoje zaległości? 

Odpowiedź brzmi: nigdy. 
Tak, przykro Ci? A mi nie! Bo to bardzo dobrze. Kobieto, zatyrałabyś się na śmierć gdybyś miała w stu procentach załatwione sprawy domowe, zawodowe i uśmiechnięte dziecko. Nie da się nie olać czegoś, choć na chwilkę, dla zrobienia czegoś innego. Pogódź się z tym, bo tak będzie dla Ciebie zdrowiej. Smutno Ci? To ja Cię pocieszę, nie jesteś jedyna. Całe stado matek teraz by Ci opowiedziało o tym czego jeszcze dziś nie zrobiły. Usiądź, zajmij się swoim szczęściem, tak szczęściem. Siedzi na podłodze i układa klocki w samotności, bo ty znów układasz ubranka w szafce. Ono potrzebuje teraz nie kolejnej nowej zabawki, a Ciebie. Jeśli mi nie wierzysz, to spróbuj sama. Gwarantuję Ci, że olanie kilku obowiązków, które mogą poczekać na rzecz uśmiechu i szczęścia Twojej pociechy są w stanie obalić w Tobie największą frustrację. Sekret tkwi w podejściu. Głownie to właśnie nastawienie człowieka do określonych sytuacji wzmaga w nim określone uczucia. To od Ciebie zależy zatem, czy odczujesz kolejny raz złość i frustrację, czy też błogi spokój i radość ze wspólnie spędzanych chwil.

Nie krzywdź siebie, bo krzywdzisz dziecko.
Jeśli jesteś smutna, przytłoczona to dziecko to czuje, to żadne odkrycie. Czy nie lepiej zatem po prostu skrupulatniej zorganizować sobie dzień? Zawsze Ci braknie doby na podbijanie świata i nie oczekuj cudów. Jednak możesz być pewna, że jeśli usiądziesz z kartką i zaczniesz spisywać to, co masz do zrobienia w danym dniu to sama stwierdzisz, że wymagasz od siebie często zbyt wiele. Oprócz samego faktu zbyt krótkiej doby weź pod uwagę to, że Twoje dziecko codziennie przedstawia inny humor i nastawienie. Nie wiesz, czy danego dnia, gdy zaplanujesz sobie gruntowne porządki, to akurat nie będzie ono płaczliwe, grymaśne.

Przestań się obwiniać.
Dokładnie tak. Twoje poczucie winy, że czegoś nie dopełniłaś przedkłada się ponad radość czerpaną z mijającego dnia. Zamiast wyrzucać sobie coś zacznij działać. Siedzenie po nocach nie jest dobrym pomysłem, ale czasami tak trzeba, by mieć spokój dnia następnego. Staraj się jednak korzystać z dobrodziejstw dnia, bo zarywanie nocek kiedyś odbije Ci się na zdrowiu, coś o tym wiem.

Weź się w garść.
Nikt za Ciebie nic nie zrobi. To, że się użalisz komuś, jaki masz ciężki matczyny los nic nie wniesie w Twoje życie prócz samego wyrzucenia z siebie ciężaru. Zadbaj o swoje samopoczucie i panuj nad własnym losem. Odrzuć nerwy, stres, zastąp je przemyśleniami i wyciąganiem wniosków.
Pamiętaj, po burzy przychodzi słońce. To, że w danej chwili jest źle i czujesz się ze wszystkim sama nie znaczy, że będzie jutro tak samo lub gorzej. Bądź dobrej myśli, bądź Panią swojego życia. Daj sobie więcej luzu i po prostu żyj!

P.S.
Idę z Filipkiem do kuchni robić gofry... to przez te zdjęcia... :)













5 komentarze:

  1. Super to napisałaś :-) Zdjęcia super :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisane, choć przyznam szczerze, że nie zawsze udaje mi się zdobyć na taki pełen luz. Zazdroszczę wtedy bardzo mojemu M., który właśnie takie podejście prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst! Masz rację, ZAWSZE znajdzie się coś do zrobienia, ale są rzeczy, które zwyczajnie możemy olać bo się zatyramy! Moja teściowa to typ, który wręcz wymysla sobie zadania do zrobienia a potem stęka, że jest zmączona i narobiona! Nie masz czasu, bo jesteś mamą? Bzdura, nie masz czasu, bo nie umiesz odpuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uff, dobrze że często pozwalam sobie na luz. Mój mąż ma z tym problem i widze jak go frustruje milion rzeczy do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń