sobota, 6 lutego 2016


Nie sądziłam, że to takie trudne. Nie przypuszczałam, iż tak bardzo oczywisty etap w ludzkim życiu może okazać się takim zaskoczeniem. Skąd mogłam wiedzieć, skoro  nikt nigdy mi tego nie mówił? Teoretycznie od zawsze wokół siebie słyszałam głosy, które to w pozornie troskliwy sposób próbowały mnie uświadomić. A tak na prawdę? Okazuje się, że dorosłego życia  każdy musi nauczyć się sam. Nikt nie przeprowadzi Cię za rękę wskazując tylko piękne widoki. Zazwyczaj takie wyobrażenia masz w dzieciństwie... Swoista wolność, swoboda i poczucie, że możesz wszystko. Zgubna jest ta wizja, bo zderzenie z rzeczywistością stać się może brutalne. Najgorsze jest to, że często jako dziecko jesteś nadmiernie chroniony. Wyręczanie, brak przyzwolenia by wejść na głęboką wodę i wciąż kontrolowanie Twoich poczynań. Niestety, rodzice często przesłonięci wielką miłością do dziecka ograniczają mu jego możliwości rozwoju. Strach o to, by coś mu się nie stało, by nie popełniło błędu staje się przyczyną lęku dziecka w dorosłości o to, że coś się nie uda. Popełnianie błędów jest rzeczą ludzką, to na nich człowiek się uczy. Jeśli od zawsze mamy wpojone, że musimy być idealni, a błędy wszelkiego pokroju są niedopuszczalne, to mamy wypaczone spojrzenie na samorozwój. Jak ktoś, komu całe życie się mówiło, że tak nie wypada, że to mu się nie uda itd. ma w dorosłości być człowiekiem pewnym siebie, takim, który podejmuje działania i zdobywa szczyty? I tak waśnie w dorosłym życiu jest nam niestety ciężej.
Nigdy nie należy patrzeć na własne życie ze strachem (no, chyba, ze ktoś nam grozi śmiercią ;)). Przede wszystkim, zawsze należy wierzyć, że zamierzony cel się uda osiągnąć ale przy tym jednocześnie mieć świadomość, że porażka też jest możliwa. Wówczas to dorosłe życie stanie się łatwiejsze, przynajmniej o własną akceptację określonych rzeczy, które w dzieciństwie pewnie były nie do przyjęcia. Gdybym była świadoma tego 10 lat temu, to może moje życie teraz wyglądałoby inaczej? Pewnie teraz żyłabym w innym miejscu, miałabym inne cele i inny plan na życie. Jednak liczy się zawsze to, co jest teraz. Tu i w tej chwili trzeba brać z życia garściami, innej "dorosłości " nie będzie. Nigdy nie stanie się lepiej jeśli nasza wizja życia będzie nijaka. Marzycielką będę przez całe życie, bo taka już jestem ale to nie znaczy, że nie osiągnę swoich zamierzeń. Osiągnę wszystko, co tylko chcę i wiem to dziś...



4 komentarze:

  1. Dlatego ja mojego synka wychowuję inaczej niż moi rodzice mnie. Od małego uczę go, że nie zawsze ma się co chce i musi się godzić z niesprawiedliwością. Oczywiście jest mi go szkoda i chciałabym mu odpuścić, ale wiem , że inni nie będą myśleć podobnie do mnie i skrzywdzą go bez skrupułów. I ja muszę nauczyć go obronić się i umieć sobie radzić w takich sytuacjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne lepsze to, niż bolesne zderzenie z rzeczywistością za parę lat :).

      Usuń
  2. Gdybym kiedyś miała w sobie tyle siły i zapału, co mam dziś to na pewno moje życie było by teraz lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij żyć dzisiaj i nie patrz w przeszłość :).

      Usuń