czwartek, 8 października 2015


Pamiętam jak dziś... nie prowadziłam wówczas jeszcze bloga i nawet nie było planów by go założyć.
Czytałam KAŻDY post Alicji. Byłam zachłyśnięta tym z jaką lekkością idzie jej tworzenie tekstów, które czyta kilkaset, a teraz kilka tysięcy fanów. Oglądałam jej zdjęcia i do tej pory obserwuję jak rośnie mała Pola i interesuję się tym, co u nich słychać. Wówczas nie znałam jej, a za każdym razem gdy odwiedzałam blog Mamala czułam się jakbym znała ją od lat, a jednocześnie uświadamiałam sobie, ze jej nie znam i nigdy nie poznam.
WTEDY właśnie się zaczęło... pomyślałam sobie, że potrzebuję tego.... muszę zacząć pisać, bo w tym właśnie mogę zrealizować siebie. Przyszła chwila zwątpienia, właściwie to po co? Kto to będzie czytał? Pewnego dnia usiadłam z kubkiem herbaty w ręku i przyszła do mnie myśl "jak byś nazwała swojego bloga?" i olśnienie "Ty jesteś Ladymami". Jak grom z jasnego nieba :).
Nie zdążyłam dopić herbaty i już miałam zdjęcie, które chciałam umieścić jako pierwsze, z Filipkiem w parku. Stworzyłam w kilkanaście minut logo, które jest niezmienne do tej pory (nieco poprawione) i zaczęło się... 
Długo by tu pisać czego doświadczyłam ale powiem Wam o kilku szczegółach, które wpłynęły na dalsze losy mojego bloga, a właściwie na moje życie. 
Pierwsza rzecz to taka, że w moim życiu dawno temu były osoby, które uświadomiły mi, że wypowiadam się niejednokrotnie w "filozoficzny" sposób. Kiedyś właśnie taka byłam. Każdą rzecz w życiu musiałam sobie odpowiednio wytłumaczyć, ubierając w słowa, a co za tym idzie dzieliłam się swoimi przemyśleniami z innymi.
Z biegiem czasu nieco to we mnie ucichło, na rzecz innych, "ważniejszych" rzeczy. Jednak moja natura, którą niewątpliwie 
można określić jako pełną własnych wizji świata znów się odezwała. 
Dlatego po latach założenie bloga parentingowego okazało się być chwilowe gdyż, jak zauważył chyba każdy z moich czytelników stał się on blogiem parentingowo-lifestylowym. Może nawet bardziej to drugie. Poruszanie tematów lifestylowych, dotyczących mojego życia poprowadziło mnie do pisania własnych przemyśleń np. na temat wewnętrznej siły każdego człowieka, jego umysłu. Właściwie to pisząc niektóre teksty sama w sobie odkryłam wielką siłę, o której kiedyś nie myślałam.
Nadszedł czas gdy moje wyobrażenia Blogerskich Spotkań powoli zaczęły przekładać się na stworzenie czegoś na ich kształt.
Nie raz myślałam o tym by zorganizować spotkanie przy kawie, ale to było za mało. Postanowiłam, że jeśli zorganizuję Spotkanie Blogerek to musi być ono nie tylko pogadanką, meetingiem ale czymś więcej. Dlatego ułożyłam w głowie w trzy minuty zarys, który upiększałam przez miesiące... ustaliłam, że koniecznie musi mieć ono punkt przewodni w postaci szczytnego celu. Bo właściwie po co biesiadować bezczynnie gdy można zrobić coś dla potrzebującej osoby, a jednocześnie miło spędzić czas? Zatem moje spotkanie z góry miało mieć następujące elementy: zbiórka pieniędzy dla fundacji, integrację, obdarowanie Blogerek prezentami, współpracę z firmami i dobrą zabawę. Długo zastanawiałam się nad nazwą Eventu, która w konsekwencji miała budzić "szał"  mówić o Blogu, jak o czymś z innej planety :). Tak powstała nazwa "Blogowy Szał Mam". 
I zaczęło się... przygotowania, które stały się dla mnie lawiną spraw, jakie musiałam załatwiać sama każdego dnia. Wysyłanie tysięcy maili, mnóstwo telefonów, spotkań, negocjacji... pokazywanie na fanpage wydarzenia dosłownie garstki tego, co robię.
A przy tym uśmiech i pełna mobilizacja. Każdego dnia pierwsze co robiłam przez ostatni czas to sprawdzanie skrzynki mailowej.
Umieszczanie, oznaczanie, notowanie, liczenie, cały czas :). Wszystko po to, by w jednym dniu wszystko było dopięte na ostatni guzik, a gwarancji, że tak będzie żadnej. Wszystkie pytania, jakie zadałam Uczestniczkom spotkania były dla mnie kluczowe. 
A właściwie odpowiedzi na nie ponieważ były one gwarancją odpowiedzi Sponsorowi na pytanie, 
a ta odpowiedź z kolei decydowała o terminie wysłania paczki, formie współpracy. Każde moje  spóźnienie kończyło się przesunięciem sprawy o tydzień. 
Tak więc ktoś, komu wydaje się wszystko w tym temacie łatwe i przyjemne grubo się myli.
Mnóstwo przygotowań, pracy, zaangażowania,... a jak będzie? W najbliższą sobotę 10 października 2015 się okaże :).






6 komentarze:

  1. Będzie zajefajnie, wystrzałowo :) Szał macicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie moge się doczekać ^ ^ Prześlijcie mi tylko dużo zdrówka bo się przeziębiłam mocno ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powinnaś już być spokojniejsza, że się udało :) Gratulacje dążenia do założonego celu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym się nie odważyła, żeby takie coś zorganizować. Ty jesteś po prostu szalona ale perfekcyjnie ci to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spotkanie blogowe nie jest prosto zorganizować. A ty sama chciałaś to zrobić? Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń