poniedziałek, 14 września 2015




Na początku jest typowo. Planując dziecko czy też rozmyślając o macierzyństwie w czasie odległym wszystko wydaje się być oczywiste. Widzisz prosty obraz: dziecko jest Twoje i jego Taty zatem to wasz obowiązek by sprawować nad nim opiekę, ale przecież to będzie sama przyjemność! 
Kontakt z rzeczywistością jest zupełnie inny.
Fascynacja połączona z uwielbieniem wobec narodzonego dziecka jest tak oczywista, jak miłość, którym matka darzy dziecko. Jednak nie oznacza to, że mama  jest niezniszczalna, jest to wciąż człowiek, który ma prawo być zmęczony, nie tylko fizycznie, ale także duchowo, psychicznie.
Każdy rodzic przekonał się, że opieka nad najukochańszym dzieckiem niejednokrotnie skrada nam ostatki sił. Powoduje to frustracje, a przebywanie z dzieckiem zdaje się wówczas być "przyjemną katorgą". Dokładnie tak. Przyjemną ponieważ dziecko jest kochane przez nas i urocze, a katorga to cichy, niewidzialny często efekt bycia z dzieckiem 24 godziny na dobę.
Zanim urodził się mój Synek to tak sobie myślałam, jak ciężko będzie mi "opędzić się" od adoracji nad dzieckiem przez dziadków. Bałam się wręcz, że nie znajdę chwili wytchnienia od gwaru i gości.  Rzeczywistość okazała się inna. Zostałam sama z opieką nad dzieckiem, a gdyby mój mąż nie miał wówczas pracy zmianowej, co było dla mnie wybawieniem, ponieważ bywały dni, w których był z nami, to pewnie nie dałabym rady. Byłam po CC (nie z wyboru, a ze wskazania ) i sama potrzebowałam pomocy w obowiązkach domowych. Potrzebowałam wsparcia ponieważ nie najlepiej czułam się nie tylko fizycznie ale i moja psychika siadła. Wydaje mi się, że przeszłam tzw. baby blues, ponieważ miałam straszne wahania nastrojów.
Gdyby wówczas ktoś choćby zapytał czy mi w czymś pomoc, po prostu wykazałby zainteresowanie czułabym, że mam wsparcie... dobrze, że Tata Filipka tak ochoczo i z wielką pewnością swoich poczynań pomagał mi w opiece nad dzieckiem i w ogólnym prowadzeniu domu.
Do tej pory nie wiem, czy byłam zbyt dumna, czy swoją postawą pokazywałam otoczeniu, że doskonale sobie dam radę... a może nikt o tym nie pomyślał. Nie wiem. Jednak patrząc na moje koleżanki, które po urodzeniu dziecka mają full pomocy i wielką wyrękę ze strony dziadków zastanawiam się co zrobiłam źle...
Jeśli niebawem zostaniesz mamą lub już nią jesteś to w sytuacji gdy możesz mów o swoich potrzebach, wypłacz się, powiedz, że jest Ci ciężko i nie wstydź się przyjmować pomocy od babć, dziadków, ciotek, wujków itd. Nikt nie oceni tego źle, jeśli jest normalnym człowiekiem.
Nie próbuj być niezniszczalna, nie próbuj sobie czegoś udowadniać. Nie pracuj po nocach (tak, jak ja). Jeśli masz pracę w domu, np. zdalną to staraj się pracować w dzień, a nie katuj się w nocy. Zorganizuj sobie na a ten czas opiekę nad dzieckiem i przede wszystkim wysypiaj się.
Mama małego dziecka potrzebuje pomocy, wsparcia. Nie odmawiaj jeśli ktoś Ci ją dobrowolnie oferuje, bo to naturalne. Macierzyństwo ma być szczęśliwe więc odrzuć frustracje, daj sobie chwilkę wytchnienia i nie zapominaj o sobie, a wówczas inni będą pamiętać o... Tobie :)











9 komentarze:

  1. Znam to aż za dobrze. Wpadanie na niezapowiedzianą kawkę zamiast pomocy... Przywożenie dziadkom wnuczka, żeby się pobawili w weekend parę godzin, a i tak, gdy coś się działo to miałam być w pogotowiu. Gdy byłam w ciąży z Zośką powiedziałam dość, ja się nie ruszam. No i się z domu nie ruszałam, siedziałam z wielkim brzuchem i małym Filipem sama, bo pies z kulawą nogą się nie pofatygował, żeby choć zapytać, jak się czuję. Zacięłam się w sobie i powiedziałam koniec. Nie dajecie nic od siebie, nie wymagajcie nic ode mnie. Łatwo nie jest, ale satysfakcja wynagradza wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to właśnie powoduje brak wsparcia, zaczynasz nastawiać się nagatywne np. do pomocy tym osobom, które nie pomogły Tobie. Przykre, że niektórzy tego nie rozumieją.

      Usuń
  2. U mnie na szczęście też maż pracuję zmianowo i dużo pomagał, choćby przy obowiązkach domowych - prasował, sprzątał itd. Moja mama i siostra też chętnie pomagały. Pierwsze dziecko w rodzinie, wiec radość niesamowita. Jak mąż miał nocki to spałam z małym u rodziców i nawet mnie czasami wnerwiała ta ciągła chęć pomocy. Kiedy miałam jakieś zachwiania emocjonalne, a mały po nocach płakał i ciągle go uspokajałam i nosiłam, a inni chcieli mi pomóc, wyręczyć, dać chwilę odpocząć to potrafiłam ze złością ich zrąbać. Rozumieli, że mam gorsze chwile i sama nie wiedziałam czego chcę. Zawsze byli obok gotowi pomóc. Choć nie raz za skórę im zalazłam swoimi humorkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo masz zgraną i pomocną rodzinę ;). To się chwali, ze byli i są wobec Ciebie troskliwi, a to, że znosili Twoje maleńkie frustracje świadczy, że są gotowi zawsze służyć pomocą :).

      Usuń
  3. Szkoda, ze niektórzy tego nie rozumieją, bo matka też bywa zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wsparcie i pomoc najbliższych jest bardzo istotna nawet poza macierzyństwem. Niedawno brałam ślub i mimo, że miałam jasną wizję uroczystości (sama zajmowałam się dekoracjami etc.) to trudno byłoby mi poradzić sobie w pojedynkę. Na szczęście, nawet nie musiałam prosić o pomoc - każdy deklarował ją sam, co jest naprawdę godne pochwały i umacnia więzi rodzinne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich sytuacjach serce rośnie, że możesz na tych bliskich zawsze liczyć. Z pewnością sama także ich wesprzesz, gdy będą potrzebować pomocy ;).

      Usuń
  5. Uroczy Filip :D

    OdpowiedzUsuń