wtorek, 10 marca 2015



Jestem jędzą. Wydaje mi się, że zawsze nią byłam. Każdy kto mnie zna stwierdzi, że jestem dobrym, pomocnym człowiekiem, który najpierw myśli o innych, a na końcu o sobie. Tak jest. Nie jestem potworem, ale jędzą tak. Odkryłam to w moim życiu kilka razy, jednak  ostatnie wydarzenia tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. 

Najprostszy przykład to moje jędzowate zachowanie w jakże urocze święto... Dzień Kobiet. Nie widziałam się z mężem cały dzień bo miał akurat zmianę w pracy. Cały dzień myślałam sobie, że powinnam czuć się swoiście "ważna" w tym dniu i normalną sprawą jest, iż z natury jest ten dzień wyjątkowy wobec tego będzie jak w bajce. Tak jednak nie było. A wszystko za sprawą mojej wybujałej fantazji, która podpowiadała mi, że powinno być tak, a nie inaczej. Czekałam na Tomka aż się doczekałam... wręczył mi słodycze, złożył życzenia, a ja co zrobiłam? 
Zadałam jędzowate pytanie: "Czy nie mogłeś dać mi czegoś innego, tylko słodkości?" Podkreśliłam przy tym jak bardzo je lubię i niestety zaraz je pochłonę. Co zrobiłam przez jędzowatość? Sprawiłam przykrość ukochanemu, który się starał by sprawić mi radość. Znamy się wiele lat i On wie, że uwielbiam słodycze (niestety :))wobec tego wręczył mi pudełko ptasiego mleczka oraz dużą, białą czekoladę (od Filipka), po to by zobaczyć uśmiech na mojej twarzy. Wiem, wiem, co teraz pomyśli ten, kto to czyta... no, trudno takie są fakty. Takich sytuacji jest więcej.

Są takie dni gdy mam wyrzuty sumienia, że bywam jędzowata ale to silniejsze ode mnie . Zastanawiam się tylko dlaczego tak jest? Przecież doskonale rozumiem dobre intencje innych, a mimo to wbijam szpilę, a potem żałuję... Widać taka po prostu moja natura.Ponoć krzywdzi się najczęściej bliskie osoby i jest to logiczne. Jest tak dlatego, bo podświadomie wiemy, że przez pryzmat uczuć jakie one do nas żywią to one wybaczają najszybciej, a nawet szybciej zapominają niż osoby "dalsze".
Kolejna sprawa to taka, że z bliskimi osobami spędzamy najwięcej czasu i mamy z nimi kluczowe sprawy w sferze przyziemności życiowej dlatego zazwyczaj krócej trwa pomiędzy nimi, a nami napięcie spowodowane kłótnią, czy konfliktem ect.
Tylko,wracając do meritum, po co ta jędzowatość? Skąd ona się bierze i dlaczego w ogóle istnieje? Postanowiłam popracować nad tym zjawiskiem, które działa negatywnie nie tylko na innych, ale i... na mnie samą. Wyrzuty sumienia, walka z wewnętrznym ego, jest zabójcza dla psychiki.
Postanowiłam, że zacznę doceniać bardziej bliskich, bo przecież nikt nie czyta w moich myślach i nie wie jakie są moje oczekiwania. Wobec tego skąd ma wiedzieć czy zostały one spełnione czy nie? Zamieniam jędzowatość na komunikatywne rozmowy, które mam nadzieję wniosą wiele dobrego w moje życie. Wam, Drogie Jędze polecam zrobić to samo ;).

Wiecie dlaczego jest ze mną na zdjęciach ten urocz Miś:)? To jeden z pierwszych prezentów, jakie dostałam od Tomka. W tym roku Miś skończył 10 lat, a wciąż jest i zawsze będzie dla mnie ważną i cenną pamiątką z wyjątkowych chwil...











5 komentarze:

  1. Taka ładna dziewczyna, nie może być jędzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :), a jednak troszkę jestem ;)

      Usuń
  2. Cha, cha. Mnie mąż kupił kolejnego storczyka i jak co okazję powiedziałam mu : "kochanie przecież wiesz, że nie mam ręki do storczyków i kwitną u nas fatalnie". Jędzowate? Może, ale czy prezent który jest wybrany, bo przedtem się mnie nie słuchało jest w porządku? Nie przejmuj się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham storczyki, ale są tak delikatne... :)
      Uważam, że jesteś usprawiedliwiona, nie słuchał Cię wcześniej to teraz musiał wysłuchać ;)
      Dzięki, już mi poczucie winy zmalało :)

      Usuń
  3. Wszystkie Mamuśki to jędze ;)

    OdpowiedzUsuń