niedziela, 21 grudnia 2014

Jak to w ogóle jest na tym świecie? Wielu jest takich ludzi, którzy żyją zupełnie sami, nie mają rodziny ani przyjaciół. Wyobrażasz to sobie? Nie masz do kogo się odezwać, zadzwonić… jedynymi osobami, z którymi możesz chwilkę pogadać są np. sąsiedzi lub przechodnie. Nie żywisz do nich żadnych uczuć. Nie to, że ich nie lubisz, czy nienawidzisz. Po prostu są Ci obojętni, ani ich nie kochasz, ani nie lubisz. Jak wygląda takie trwanie z samym sobą? Nie wierzysz? To rozejrzyj się, pewnie gdzieś i w Twoim środowisku są tacy właśnie samotni ludzie. Tu nie tylko chodzi o przepraszam za stwierdzenie "pijaków", którzy spędzają dzień w niepełnej świadomości tego, co się dzieje, a ich koledzy sprzedaliby ich za flaszkę. Nie, tu nie jest mowa o ludziach ze skrajnej patologii w wielorakim tego słowa znaczeniu. Mowa tu raczej o tych, którzy nie wiedzieć czemu są sami, a wcale tego nie pragną, bądź kiedyś mieli przy sobie ludzi kochających, a ich stracili. Tak, czy siak są SAMI! I co? Wydaje Ci się, że to brednie, że to niemożliwe? Mylisz się.

Masz rodzinę, przyjaciół, ludzi, którzy są przy Tobie zawsze. Jeśli nie ciałem to duszą wspierają Cię i możesz na nich zawsze liczyć, a oni wiedzą, że gdy będą potrzebowali pomocy to i Ty zrobisz wszystko by przyczynić się do ich dobra. Szczęściarz z Ciebie, wiesz? Ze mnie też, bo mam Ich, tych moich na zawsze i wszędzie. To wydaje się takie naturalne, takie zwykłe, że masz męża, żonę, partnera, dzieci. A tak naprawdę to są tacy, którzy cholernie Ci zazdroszczą.

A wiesz, kto Cię zazwyczaj wykpiwa? Kto Cię chce przedstawić w złym świetle i ma w du…e, że starasz się by coś osiągnąć, by być idealnym dla siebie i bliskich? Wiesz już? Pewnie nie… widzisz, ja już wiem, ze są to osoby, które czują w Tobie potencjalne zagrożenie. One boją się, że okażesz się od nich "lepszy", nie ważne w czym, po prostu, że staną się przy Tobie szaraczkami i nikt ich nie postawi na piedestał. Najczęściej w takiej sytuacji czujesz się wycofany, lękasz się tego, co powiedzą inni, po co? Prosty przykład: odniosłeś w czymś swój mały sukces, nie ważne w czym, może upiekłeś pierwsze ciasto w życiu. I co? Przejmujesz się tym, że choć smakuje całej rodzinie,  jedna osoba, która patrzy na Ciebie z zazdrością i mówi Ci, że jest niedobre. Od razu mina zrzedła? Wrzuć na luz!! Już teraz możesz sobie uświadomić, jak cholernie dobre ciasto zrobiłeś. Dlaczego, bo tej osobie smakowało tak bardzo, że aż Ci musiała dogryźć.

Wiesz co mnie wkurza do granic? To, że często zupełnie obcy ludzie docenią mnie lepiej i dużo bardziej obiektywnie, niż nie jedna "przylepa", która ma się dla mnie za kogoś bliskiego.


Zazdrościsz mi czegoś? To nie mów o mnie źle, a idź moim przykładem, może się czegoś nauczysz i kiedyś zrobisz to lepiej J

8 komentarze:

  1. Czasem aż szkoda słów na to wszystko. Ale trzeba iść do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, oby tylko nikt nie stał w miejscu a co gorsza się nie cofał ;-) pozdrawiam

      Usuń
  2. No niestety najczęściej są to ci którzy w życiu nic nie osiągneli i zazdroszczą innym, że coś mają ale na takim świecie żyjemy i jedynym rozwiązaniem jest się dostosować, mieć w życiu cele,dążyć do nich, a także stawiać sobie nowe, może trudniejsze zadania;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrośników i tych, którzy najchętniej chcieliby być Nami nie brakuje. Tylko po co im taka postawa? Nie lepiej być sobą? :)

      Usuń
  3. A tacy też istnieją ;) I strasznie cierpią z "bezsilności", zamiast wziąć sprawy w swoje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykre to jest, że ale zawsze znajdzie się, chyba w otoczeniu każdego, taka właśnie osoba... Jeśli chodzi o zazdrość to mnie ta cecha przeraża, pisałam kiedyś post na temat (o ile dobrze pamiętam pt. Słodka rywalizacja), bo wiele przykrości mnie już od spotkało choćby od innych kobiet... Życie potrafi być takie podłe, po co sobie jeszcze wchodzić w drogę i psuć relacje czy po prostu psuć dobre jednym słowem. Gdyby zawiść i zazdrość zniknęła, na świecie nie byłoby wojen, byłby po prostu raj, bo tylko zazdrość popycha do złego. Takie odnoszę wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą rywalizacją to jest tak, że każdy chce być lepszy ale musi sobie na to zapracować ;). Wiesz, ja bardzo doceniam ludzi, którzy są "przy mnie" nie z jakichś określonych powodów, tylko tak po prostu. kurde, jak mnie to irytuje, że ja zwyczajnie się cieszę gdy ktoś z mojego otoczenia coś tam ma, coś osiągnie, coś super zakupi, czy dostanie, a gdy jest to w drugą stronę to już wielki problem dla tych zawistnych ludków się robi. Nie rozumiem tego i nigdy chyba nie pojmę! :)

      Usuń