sobota, 4 października 2014

"Kiedy byliśmy dziećmi, nie mieliśmy tylu zabawek, a już na pewno nie tak ładnych…"- mówią dziadkowie Filipka. "Ja bawiłam się szmacianą lalką, którą uszyła mi mama…"- dodaje prababcia Filipka. Coś w tym jest, co pokolenie to zmiany, tak też dzieje się w kwestii zabawek dla dzieci. Gdy ja byłam małą dziewczynką miałam dużo ładnych zabawek. Dużo? W porównaniu z tym, co można zaobserwować u Maluchów obecnych czasów to raptem garstka.

Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach rozpieszczamy dzieciaki kupując im niemal wszystko, czego pragną i … o czym nawet nie wspomną ;). Filipek ma zabawek multum. Zazwyczaj poczyniamy kolejny zabawkowy zakup gdy jesteśmy całą naszą trójką na zakupach (zupełnie odrębnych) z dala od domu i chcemy Filipkowi sprawić przyjemność.

Z pewnością niejednokrotnie spełniamy w ten sposób własne marzenia z dzieciństwa J. Jednak okazuje się, że dzieci, a mój Synuś to już chyba w szczególności lubią zabawki zakazane lub "wymyślone" przez siebie.

Pamiętam, gdy Filipek, będąc jeszcze niemowlakiem uwielbiał zabawę butelką po wodzie mineralnej J. Teraz natomiast bardzo lubi zakręcać, zamykać różne pojemniki. Nie muszę tu chyba wspominać o wszystkich sprzętach elektronicznych, typu: aparat cyfrowy, telefon, pilot TV… wszystko to jest dla mojego Dziecka kolejną "zabawką zakazaną", którą trzeba odkryć.

Wyobraźcie sobie, że w związku z tym, że posiadamy ogródek mój Syneczek ma wspaniałe warunki do zabawy. Ma śliczny domek, wielką piaskownicę, huśtawkę, zjeżdżalnię w budowie a do tego mnóstwo ogrodowych zabawek. Dla każdego, kto nas odwiedza jest to raj dla dziecka ;). Wszyscy tak to postrzegają, że nasz Synek ma po prostu tu tyle frajdy, że pewnie nie da się go odciągnąć od jego wspaniałego miejsca zabaw.



Okazuje się, że ten Półtoraroczniak gustuje w kolejnych "niedozwolonych zabawkach" na dworze. Przede wszystkim uwielbia bawienie się furtkami, bramami, drzwiami… wszystkim, co można otworzyć i zamknąć J. Filip potrafi stać pół godziny przy furtce i ją testować. Otwiera, wydając przy tym skrzypiący hałas, i przygląda się rączce od zamykania. Potem zamyka i tak cały czas. Nie ujmę tego, ze robi to do znudzenia, bo… jego to nie nudzi J.


Kolejna zabawka na podwórku to dla Filipa wąż ogrodowy. Latem gdy było ciepło zazwyczaj wychodząc z domu Filip ciągnął mnie bym odkręciła mu wodę i spryskiwał nią podwórko. Kończyło się zazwyczaj tym, że musieliśmy lecieć do domu zmienić przemoczone ubranko J. Teraz na dworze jest jesiennie, zimno i Filip rozumie gdy mówię, że nie odkręcamy teraz wody. Jednak potrafi chodzić z tym zielonym wężem, ciągnąć go za sobą i szarpać się przy tym, tracąc dużo siły J.

Mój mały Rozbójnik ma jeszcze "bzika" na punkcie otwartych drzwi, czy wrót. Gdy garaż jest otwarty, a Filip wchodzi na podwórko to jasną rzeczą jest, że za chwilkę krzyknie: "nie, nie, nie" i będzie usilnie starał się je domknąć. To samo jest w przypadku drzwi wejściowych oraz wszystkich drzwi w domu J.


Moje dziecko zaskakuje mnie z dnia na dzień coraz bardziej. Uwielbiam to jego "wymyślanie" sobie zabaw i dążenia do realizacji przy jednoczesnym angażowaniu w to mnie, czy innych osób, które są z nim. Czasami brak mi sił żeby go odciągać od tych często niebezpiecznych zabaw ale cieszę się z jego kreatywności, pomysłowości oraz z tego, że potrafi mnie przy tym rozbawić. Kochany jest ten mój Mały Skrzat J.

10 komentarze:

  1. Moje dzieciaki też najchętniej bawią się elektroniką. Zabawki leżą w koncie, a Aleks bai się komórką taty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci potrafią nas zadziwiać, u nas prócz butelki była jeszcze reklamówka wymięta na maksa i gazeta :)
    Moje dzieci tez uwielbiają zabawy na dworze.
    W mieście z tym ciężej, ale na wakacjach u babci na wsi, jak wychodzą rano, tak wracają wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butelka, reklamówka, gazeta... i to jeszcze nie wszystkie "gadżety" Maluchów :). To właściwie po co kupować zabawki? ;) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Filipek ją bardzo lubi. A na zimę też już mamy zakupioną z uszami ;)

      Usuń
  4. Czapka-czad!
    A zabawa na dworze zawsze najlepsza :)
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Kocią czapkę niebawem zastąpi zimowa czapka miś :)

      Usuń
  5. Ja pamiętam że próbowałam "bujać się" na furtkach i bramach :) Ech, rodzice to pewnie mieli ze mną pod górkę :))) Nasza mała też przejawia ciągoty do nietypowych zabawek. Np. patyk. Wiesz ile funkcji ma patyk? Co można nim zrobić, i czym może być? Patyk obojętnie jaki. A misja każdego spaceru to jak przekonać rodziców, żeby pozwolili patyk wziąć do domu ;) Kiedyś, jak szliśmy do Teatru Małego Widza to wzięła nawet ze sobą :) Na szczęście przed wejściem na spektakl namówiłam ją, żeby patyk został na zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreatywność dzieciaków nie zna granic ;). My, dorośli nie mamy tylu wspaniałych pomysłów. Filip też lubi bawić się patykami, czasami aż się boję żeby nie zrobił sobie krzywdy, ale uparciuch, jak już dorwie coś to nie odda gdy się go o to prosi. Filip lubi "pisać" patykami po ziemi :)

      Usuń